Serwis klimatyzacji to trzy różne rzeczy, nie jedna. Napełnienie czynnikiem, odgrzybianie i naprawa układu rozwiązują inne problemy - dlatego zaczynamy od ustalenia, który z nich masz.
Odzysk starego czynnika, pomiar ile go wyszło, próba szczelności, próżnia, uzupełnienie oleju i napełnienie odmierzoną dawką. Odzyskana ilość od razu mówi, czy jest wyciek - samo dobicie tego nie pokaże.
Parownik pracuje w wilgoci, więc naturalnie zbiera grzyby i bakterie. Odgrzybianie czyści go chemicznie, ozonowanie usuwa zapach z całego wnętrza - razem z tapicerką i kanałami wentylacji.
Sprężarka, skraplacz, przewody, czujniki ciśnienia, osuszacz. Jeśli czynnik ucieka, samo napełnianie co sezon jest droższe niż znalezienie i usunięcie nieszczelności.
Obsługujemy oba czynniki. R134a jest w autach do około 2017 roku, nowsze modele mają R-1234yf - droższy, ale wymagany przez przepisy. Stacja rozpoznaje, który jest w układzie, i napełnia odmierzoną dawką według danych producenta.
Z układu ubywa naturalnie około 10-15% czynnika rocznie, nawet gdy jest szczelny. Dlatego po kilku sezonach bez serwisu klimatyzacja chłodzi wyraźnie słabiej, choć nic się nie zepsuło.
Jazda z niedoborem czynnika szkodzi sprężarce. Czynnik przenosi olej, który ją smaruje - przy niskim poziomie sprężarka pracuje na sucho i po jakimś czasie zaciera się. Jej wymiana kosztuje wielokrotnie więcej niż serwis.
Jeśli układ jest szczelny - tak. Jeśli nie, za kilka tygodni będzie tak samo. Pełny serwis od razu pokazuje, ile czynnika ubyło.
Odgrzybianie działa na parownik, czyli źródło problemu. Ozonowanie usuwa zapach z całego wnętrza. Przy zagrzybionej klimatyzacji robi się oba.
Tak, raz na jakiś czas na kilka minut. Sprężarka potrzebuje pracy, żeby uszczelnienia się nie wysuszyły.
Zwykle 60-90 minut, zależnie od tego, czy dochodzi odgrzybianie.