Kolor i miejsce plamy mówią prawie wszystko. Jedne wycieki można spokojnie obserwować przez tydzień, inne oznaczają, że nie należy dalej jechać. Poniżej jak je od siebie odróżnić.
Po kolorze
Olej silnikowy. Najczęściej uszczelka pokrywy zaworów albo miska olejowa. Sprawdź poziom bagnetem - jeśli jest w normie, można umówić się spokojnie.
Płyn chłodniczy. Cieknie z chłodnicy, przewodu albo pompy wody. Nie jeźdź, jeśli plama jest duża - przegrzanie silnika kosztuje wielokrotnie więcej niż uszczelka.
Płyn wspomagania układu kierowniczego albo skrzyni automatycznej. Sprawdź, czy kierownica nie stała się cięższa.
Zwykle kondensat z klimatyzacji i nie oznacza niczego złego. Jeśli jest oleista w dotyku - to nie woda, tylko płyn hamulcowy, a wtedy sprawa jest pilna.
Paliwo. Zadzwoń i nie odpalaj silnika.
Przy tych dwóch nie ma etapu obserwacji. Płyn hamulcowy oznacza ryzyko utraty hamowania, paliwo - ryzyko pożaru. Zadzwoń, po auto podjedziemy albo doradzimy, co zrobić.
Po miejscu
- Pod przodem, po środku - silnik, skrzynia, chłodnica.
- Za kołem - najczęściej hamulce: przewód albo zacisk.
- Pod środkiem auta - wydech (kondensat, normalne) albo przewody paliwowe.
- Pod tyłem - zbiornik paliwa, tylne hamulce.
Prosty test, gdy nie jesteś pewny
Podłóż na noc kartkę białego papieru albo kawałek kartonu pod miejsce, w którym widzisz plamę. Rano zobaczysz kolor bez pomyłki, a przy okazji rozmiar plamy powie Ci, czy to sączenie, czy realny wyciek.
Zrób zdjęcie i weź je ze sobą. Świeży wyciek na kartonie mówi mechanikowi więcej niż opis przez telefon.
Lekkie zawilgocenie na uszczelce pokrywy zaworów przy przebiegu powyżej stu tysięcy jest normalne i nie wymaga natychmiastowej naprawy. Kapanie na podjazd - już tak.